Felietony

Na tyle krawiec kraje, ile materiału staje

 Podczas konwencji programowej Platformy Obywatelskiej, która odbyła się w Warszawie 10 września 2011 Premier Donald Tusk powiedział: „Jesteśmy pierwszą ekipą, pierwszym rządem, który w kampanię wyborczą wszedł z odważnie wypowiedzianymi słowami: tak , wiemy, że nie wszystko, co zaplanowaliśmy, udało nam się przez te cztery lata zrobić.”  Tą wypowiedzią Premier wprowadził nową jakość w dyskurs przedwyborczy. Dotychczas należało chwalić się sukcesami przemilczając porażki – tak jakby ich nie było. Po raz pierwszy można powiedzieć otwarcie, że nie udało się zrealizować wszystkich planów. Przyznając się do tego, że nie wszystko poszło zgodnie z ambitnymi założeniami, Premier wiele odwagi i polityczną klasę.

Wielu ambitnych planów w skali kraju nie dało się przez ostatnie lata zrealizować, choć wiadomo, że potrzeby są ogromne. Podobnie rzecz się ma ze stolicą – wieloletnie zaniedbania infrastrukturalne sprawiają, że jest tak wiele potrzeb, iż nie wiadomo za co się najpierw zabrać. Wielkim marzeniem Warszawiaków jest obwodnica miasta. Przydałby się jeszcze przynajmniej jeden most. Brakuje wielopoziomowych skrzyżowań i „wylotówek”  z Warszawy. Jedna linia metra (i druga w budowie) to wciąż za mało. Wiele ulic wymaga generalnego remontu a liczne skrzyżowania powinny być natychmiast przebudowane. Stare wiadukty proszą się o remont a ulice o poszerzenie. To wszystko trzeba zrobić jak najszybciej  aby miasto mogło normalnie funkcjonować. O realizacji każdego z tych przedsięwzięć marzą nie tylko mieszkańcy ale również miejscy urzędnicy. Przy każdej zmianie w budżecie trwają „krwawe” boje o każdą odbierana złotówkę. Kolejne odroczone przedsięwzięcia spędzają sen z powiek osobom za nie odpowiedzialnym. Konieczność przekładania na następne lata ważnych inwestycji z powodu braku pieniędzy jest bardzo przykre, szczególnie, że wciąż ktoś zarzuca  złą wolę czy nieudolność. A przecież wszystkim zależy przede wszystkim na tym, aby Warszawa stała się europejską metropolią i aby dogoniła w cywilizacyjnym wyścigu inne europejskie stolice.

Zamiast wciąż powtarzać, że to czy tamto się nie udało należy w związku z tym cieszyć się z tego co już mamy i co niebawem mieć będziemy. Bo pomimo licznych przeszkód Warszawa inwestuje najwięcej w swojej historii, zaś liczne inwestycje zwłaszcza drogowe, powstają jedna po drugiej. Stolica jest wielkim placem budowy.   Gdyby tempo inwestowania przez ostatnie 20 lat było takie samo jak obecnie, to Warszawa dziś byłaby metropolią XXI wieku.

Największym wyzwaniem dla Warszawy jest obecnie II linia metra. Trwają prace projektowe, zaś w najbliższych planach jest budowa aż sześciu stacji: „Rondo ONZ”, „Świętokrzyska”, „Nowy Świat”, „Powiśle”, „Stadion” oraz „Dworzec Wileński”. Jednocześnie trwają przygotowania do budowy konstrukcji oporowej szybu startowego „Powiśle” i konstrukcji oporowej łącznicy między I i II linia metra a także wentylatorni szlakowych V11, V12, V13, V14 oraz V15. Poza tym w maju 2011 r. w fabryce w niemieckim Schwanau odbyło się uroczyste przekazanie tarcz TBM specjalnie zaprojektowanych dla centralnego odcinka II linii metra. W czerwcu 2011 oddano do użytku punkt informacyjny budowy a także odbył się montaż urządzeń pomiarowych zapewniających bezpieczeństwo istniejącym obiektom. Wprowadzono ponadto tymczasową organizację ruchu w rejonie budowy.

Toczy się również budowa Trasy Siekierkowskiej. Obecnie trwają roboty wykończeniowe na skrzyżowaniu z drogą krajową nr 2. Zostały zakończone prace projektowe budowy ul. Wołoskiej na odcinku Rostafińskich-Cybernetyki ale bez uzyskania pozwolenia na budowę.  Trwa realizacja zadania modernizacja al. Jerozolimskich odcinek Rondo Zesłańców Syberyjskich-Łopuszańska, w tym budowa węzła Łopuszańska-Kleszczowa. Kończą się tam prace na estakadach E1 i E2, na wiaduktach W-1 i W-2, na murach oporowych oraz w wannie szczelnej a także przy budowie ekranów akustycznych. W czerwcu 2011 r. podpisana została umowa z wykonawcą robót budowlanych ulicy Nowolazurowej i został  mu przekazany plac budowy. W czerwcu 2011 zgłoszono do Powiatowego Nadzoru Budowlanego rozpoczęcie robót odcinka od al. Jerozolimskich do ul. Ks. Chrościckiego. Trwa wypłata odszkodowań na kolejnym odcinku tej inwestycji od Chrościckiego do Połczyńskiej oraz prace przygotowawcze w zakresie pozyskiwania nieruchomości na odcinku od Połczyńskiej do węzła S8. Toczą się również prace przygotowawcze i projektowe zadania modernizacja ul. Górczewskiej na odcinku Młynarska-granica miasta. Realizowana jest  przebudowa ul. Modlińskiej na odcinku od Mostu Grota Roweckiego do granicy miasta w tym: odcinka od Mostu Grota Roweckiego do mostu nad kanałem Żerańskim. W maju 2011 dopuszczone zostały do użytku most drogowy prawy oraz wiadukt drogowy prawy. Dobiega końca budowa Trasy Mostu Północnego od węzła z ul. Pułkową do węzła z ul. Modlińską. Zakończono opracowanie projektu wykonawczego, zaś Wojewoda Mazowiecki wszczął postępowanie w sprawie wydania decyzji o zezwoleniu na realizację zadania inwestycyjnego budowa Trasy Świętokrzyskiej na odcinku od ul. Wybrzeże Szczecińskie do ul. Zabranieckiej, w tym odcinka ul. Wybrzeże Szczecińskie-ul. Tysiąclecia. Natomiast na odcinku ul. Tysiąclecia – ul. Zabraniecka zakończono opracowanie projektu budowlanego oraz wykonawczego. Zakończono wycinkę drzew na przekazanych nieruchomościach oraz przebudowę kanalizacji teletechnicznej i infrastruktury kolejowej oraz organizacji zaplecza budowy na przejętych przez wykonawcę terenach pod realizację zadania modernizacja ciągu ulic Marsa-Żołnierska (na odcinku węzeł Marsa – granica miasta). Uzyskano ponadto uzgodnienie projektu budowlanego przez ZDM oraz uzgodnienie i opinie PKP dotyczące budowy  ciągu ul. Żegańskiej i ul. Zwoleńskiej na odcinku od ul. Pożarskiego do ul. Mrówczej. Projektant realizował koncepcję budowy ul. Czerniakowskiej-bis na odcinku od ul. Czerniakowskiej do ul. Wolickiej z uwzględnieniem bus-pasów oraz zabezpieczeniem terenu pod planowane torowisko tramwajowe. Rozpoczęto prace przygotowawcze i projektowe związane z zagospodarowaniem nabrzeży Wisły – etap I. Dobiega też końca budowa ciągu ulic 17 stycznia -Cybernetyki a także przebudowa wiaduktów nad torami PKP i ul. Słomińskiego.

Wymienione powyżej zadania to nie wszystkie a tylko te największe, opiewające na więcej niż  100 milionów złotych. Na terenie miasta realizowanych jest wiele mniejszych inwestycji, które mają znaczenie lokalne. Jest ich znacznie mniej niż zakładano 5 lat temu, ale powoli i systematycznie są one finalizowane. Nie ma co ukrywać, że mieliśmy apetyt na znacznie więcej. W przeciwieństwie jednak do poprzedników podjęliśmy wyzwanie. I choć przyznajemy, że nie wszystko się udało, to nie zamierzamy się tłumaczyć z niezrealizowanych marzeń a  chcemy się rozliczać z dokończonych inwestycji.

Aleksandra Sheybal-Rostek 

30 września 2011

 

Basen a obyczaje

  Gazeta Wyborcza wywołała kolejny kontrowersyjny temat – czyli „Basen i obyczaje”, rozpętując w ten sposób prawdziwą burzę. Zresztą większość poruszanych na łamach GW spraw na tyle mocno dzieli społeczeństwo, że dojście do porozumienia jest w zasadzie niemożliwe. Czytuję od czasu do czasu komentarze i zastanawiam się, czy to tylko nasza, polska, warszawska specyfika czy taka jest po prostu ludzka natura – że nie ma metody aby pogodzić zwaśnione strony konfliktu i znaleźć złoty środek, który zadowoli wszystkich. A w każdym razie dla wszystkich będzie do zaakceptowania. Poza tym zadziwia mnie ilość i poziom problemów – tam gdzie ich być nie powinno.

Bywa, że temat sam w sobie jest kuriozalny. Kuriozum jest to, że niektórych razi karmienie piersią w miejscach publicznych czy przewijanie niemowląt. I tak też jest moim zdaniem w przypadku „golizny” na basenach. Wydawać się bowiem mogłoby, że nie ma nic bardziej oczywistego jak to, że idąc na basen trzeba się umyć, a żeby to zrobić należy się rozebrać. A tu nagle okazuje się, że rozbieranie się jest absolutnie niedopuszczalne, gorszące, demoralizujące, obrazoburcze, szokujące dla dzieci i co tam sobie kto jeszcze wymyśli. Co prawda przyznać trzeba, że na polskich basenach od zawsze panowała pewna niejasność co do zasad obowiązujących, (która mnie osobiście zawsze bardzo peszyła). Ale z drugiej strony jak tu się wykąpać bez zdejmowania bielizny? Każdy musi znaleźć swoją metodę przygotowywania się do wejścia na pływalnię, przyjmując za punkt wyjścia szacunek dla innych – czyli dobrze rozumianą skromność i nie obnoszenie nagości.

Koedukacyjność nagiego wypoczynku w przy basenowej saunie do mnie nie przemawia. I to nie tylko dlatego, że mogę być zawstydzona. Czasami po prostu taka swoboda nie przystoi, szczególnie gdy jest się osobą publiczną. Nagość nie służy bowiem budowaniu społecznej pozycji ani autorytetu. W naszej kulturze ubranie dodaje prestiżu i godności oraz świadczy o statusie społecznym. Ubranie to cały kod kulturowy. Ale też należy pamiętać, że wybierając się dajmy na to na basen przyjmujemy panującą tam konwencję – ostatecznie strój jaki nosimy tam trudno nazwać ubraniem, bo często pomiędzy tym co mamy na sobie a całkowitą nagością jest bardzo niewiele. Jeżeli więc przebieramy się w kostium (100 lat temu osoba w bikini uznana by została za nagą), to powinniśmy przyjąć też cały zestaw rytuałów związanych z przygotowaniem się do pływania na basenie. A wśród nich jest konieczność rozebrania się, umycia i przebrania przy wykorzystaniu wspólnej łazienki. Oburzanie się na to jest z gruntu bez sensu. Nagość jest czymś bardzo oczywistym i ludzkim, szczególnie w miejscach takich jak baseny czy odnowa biologiczna. A dzieci należy oswajać i uczyć, że ludzkie ciała bywają różne, że nagość jest naturalna i, że należy to uszanować.

Basenowa pruderyjność często niestety przekłada się na brak higieny i w efekcie szkodzi nie tylko nam ale też innym użytkownikom. Chcielibyśmy aby z basenów zniknął chlor i inne bakteriobójcze substancje, tymczasem sami przynosimy bakterie i grzyby. Mycie się pod prysznicem w kostiumie jest znakomitą metodą aby przypadkiem nie umyć się zbyt dokładnie. Wstyd wstydem, ale najważniejsza jest higieniczna skuteczność, która bezpośrednio przekłada się na kulturę osobistą i szacunek dla innych. Czyli ogólnie rozumiane zasady dobrego wychowania. Zawsze natomiast znajdą się osoby w drastyczny sposób odbiegające swoim zachowaniem od ogólnie przyjętych norm i zasad – ale to już jest ich problem. Ostatecznie różnego typu dewiantów jest sporo i trudno ganiać z ochroniarzem za każdym golasem swobodnie przemieszczającym się po terenie basenowej szatni.

Nie ulega natomiast wątpliwości, że powinny być stworzone  warunki, aby każdy użytkownik warszawskich basenów w zgodzie ze sobą i ogólnie przyjętymi zasadami mógł się przygotować do pływania. Zasłonki pod prysznicami zapewniające minimum intymności powinny być normą, tak samo jak szatnie dla rodziców z małymi dziećmi – siłą rzeczy koedukacyjne. Powinny one w związku z tym zapewniać wygodę i intymność. Każdy powinien mieć możliwość dokładnego umycia się w zaciszu prysznicowej kabiny. Wszelkie ekstremalne i skrajne rozwiązania pozostawić należy w sferze czysto wirtualnej – dyskusja nad nimi sprowadza nas bowiem na nieco zbyt niski poziom.

Dobrze by też było zastanowić się nad wymową faktów i skusić do drobnej refleksji – badania opinii publicznej wskazują, że na przykład 80% Polaków nie pokazałoby się nago swoim dzieciom. Jak w takim razie w ten sposób wychowane społeczeństwo może poprawnie korzystać z publicznych przybytków sportu i rekreacji? Takie podejście do nagości, to w dzisiejszych czasach społeczne kalectwo. Które nie ogranicza się tylko do sfery „basenowej”- jesteśmy społecznie pruderyjni i zacofani w każdej niemal dziedzinie życia. Te same nasze cechy i ta sama argumentacja pojawia się gdy dyskutujemy o sprzątaniu po psach czy zachowaniu nocnej ciszy w centrum Warszawy. A wydawało by się, że to tak odległe zagadnienia. Nic bardziej mylnego.

 

Aleksandra Sheybal-Rostek

 22 lipca 2011

 

 

WĘZEŁ ŁOPUSZAŃSKA-KLESZCZOWA

 

Wbrew prasowym doniesieniom i pesymistycznym przepowiedniom jeszcze w tym roku kalendarzowym będziemy mogli się cieszyć zakończeniem prac na węźle Łopuszańska-Kleszczowa. Koniec prac przewidywany jest na październik 2011 r. Wiele zależy od prowadzonych obok prac na węźle Salomea-Wolica (ok. 600 m dalej), gdyż należy obydwie te inwestycje połączyć. W tej chwili nic jednak nie wskazuje na to aby miały być opóźnienia.

Przebudowane al. Jerozolimskie mają być w przyszłości nową trasą wyjazdową z Warszawy w kierunku Krakowa i Katowic – węzeł Salomea-Wolica wyprowadzi bowiem ruch na trasy S7 do Krakowa i S8 do Katowic. Trasa ta będzie też stanowiła łącznik z Południową Obwodnicą Warszawy S2. Będzie się zaczynać w węźle „Salomea” z Al. Jerozolimskimi i ul. Nowolazurową. Przetnie poprzeczną trasę Południowej Obwodnicy Warszawy w węźle „Opacz”, około 600 m od granic administracyjnych Warszawy. Dalej trasa pobiegnie w kierunku południowo-wschodnim pomiędzy Raszynem a Michałowicami. Na przecięciu drogi powiatowej Janki – Pruszków powstanie węzeł „Wypędy” (Sokołowska). Trasa włączy się w istniejąca drogę nr 8 Warszawa – Wrocław na granicy wsi Janki Małe i Wolica, gdzie powstanie węzeł „Janki Małe”. W tym węźle trasa będzie się rozwidlać na S8 w kierunku Wrocławia i drogę krajową nr 7 w kierunku Krakowa. Planowana inwestycja skończy się w węźle „Paszków” z drogą wojewódzką nr 721 na kierunku wrocławskim i w węźle „Magdalenka” z drogą wojewódzką nr 721 na kierunku krakowskim.

Dnia 18 października 2010 r. podpisana została umowa między m.st. Warszawa a Centrum Unijnych Projektów Transportowych o dofinansowanie z UE modernizacji al. Jerozolimskich – budowa węzła Łopuszańska – Kleszczowa. Wartość projektu to 191 mln zł, dofinansowanie wynosi 141,85 mln zł. Węzeł Łopuszańska-Kleszczowa to pierwszy w historii Miasta projekt współfinansowany z Funduszu Spójności.

Węzłem Łopuszańska-Kleszczowa zakończona zostanie przebudowa jednej z największych arterii komunikacyjnych miasta – Al. Jerozolimskich. Całość tego przedsięwzięcia była objęta unijnym dofinansowaniem. Łącznie były to trzy oddzielne projekty – dwa z nich zostały już rozliczone (ostatni zaś zostanie rozliczony do połowy 2012 roku). Łącznie na całość modernizacji Al. Jerozolimskich od Ronda Zesłańców Syberyjskich do węzła Łopuszańska z budżetu Miasta wydane zostanie niemal 310 mln zł, z czego 187 mln zł pokryje Unia Europejska.

Projekt „Modernizacja Al. Jerozolimskich – budowa węzła Łopuszańska – Kleszczowa” obejmuje:
- budowę trzypoziomowego węzła z wyspą centralną wraz z estakadami o łącznej długości 3,4 km,
- budowę obustronnych chodników i ścieżek rowerowych,
- budowę przystanków autobusowych wyposażonych w zatoki postojowe i wiaty przystankowe,
- budowę kanalizacji deszczowej,
- przebudowę przyłączy wodociągowych,
- przebudowę linii energetycznych i teletechnicznych,
- budowę nowego oświetlenia.

Węzeł będzie miał trzy poziomy. W wykopie przebiegnie jezdnia główna Al. Jerozolimskich o przekroju 2×3 pasy ruchu (pod skrzyżowaniem na poziomie -1 w stosunku do poziomu terenu). Piętro wyżej powstanie skrzyżowanie z tzw. wyspą centralną (sterowane sygnalizacją świetlną). Estakady zostaną bezpośrednio poprowadzone nad skrzyżowaniem na poziomie +1 i połączą ul. Łopuszańską z Al. Jerozolimskimi w kierunku Pruszkowa. Połączenie to ułatwi dojazd do projektowanej trasy „Salomea Wolica”.

Na  wyjazdowym posiedzeniu Komisji Infrastruktury i Inwestycji oraz Budżetu i Finansów (6 lipca 2011 r.), radni m.st. Warszawy mogli na własne oczy przekonać się jak postępują prace budowlane. Wizję lokalną poprzedziło spotkanie z wykonawcą inwestycji, podczas którego przedstawione zostały ważne aspekty techniczne budowy a przede wszystkim powody, dla których dotychczasowe prace postępowały niezgodnie z harmonogramem. Radni zostali jednak zapewnieni, że wszelkie przeszkody zostały już przezwyciężone i pomimo wyjątkowo obfitych opadów deszczu prace trwają.

7 lipca 2011

Aleksandra Sheybal-Rostek

 

 

 

Uchwała Rady m. st. Warszawy w sprawie zawarcia porozumienia o współpracy pomiędzy m. st. Warszawa a Smoleńskiem – miastem Federacji Rosyjskiej

UZASADNIENIE

Smoleńsk jest administracyjnym, przemysłowym i kulturalnym centrum regionu smoleńskiego. Leży na szlaku kolejowym z Warszawy do Moskwy, znajduje się na trasie z Moskwy na Białoruś, do krajów bałtyckich oraz do Europy Środkowej i Zachodniej. Smoleńsk to miasto o bardzo bogatej historii. Pierwsze wzmianki o nim jako ośrodku handlu i rzemiosła pochodzą z 863 roku.

Dla mieszkańca Polski Smoleńsk nie jest miastem egzotycznym, ponieważ przez kilka stuleci wchodził w skład Wielkiego Księstwa Litewskiego. Jako miasto pograniczne wielokrotnie był areną zmagań wojsk litewsko – polskich z moskiewskimi. W XVII w. Smoleńszczyzna była najdalej na wschód wysuniętą częścią Rzeczpospolitej. Potem Polska krok po kroku cofała się, ale Polacy pozostali. Bardzo szybko liczba Polaków wzrosła w czasach Pierwszej Wojny Światowej, gdy przez Smoleńsk uciekali dalej na wschód mieszkańcy Królestwa Polskiego i Litwy. Podczas spisu ludności w 1989 r. do polskiego pochodzenia przyznało się ok. dziewięciuset osób.

Smoleńsk jest więc dla Polaków miastem z którym zawsze istniał związek o charakterze emocjonalnym i funkcjonalnym. Jest to miasto atrakcyjne turystycznie a w związku z dramatycznymi wydarzeniami II wojny światowej i niedawną katastrofą prezydenckiego Tu 154M  jest też bardzo ważnym miejscem na emocjonalnej i patriotycznej mapie większości Polaków. Smoleńsk był i nadal jest więc wpisany w polską historię.

Ursynów od wielu lat współpracuje z Miastem Smoleńsk. Dawna Gmina Ursynów opierała tę współpracę na obustronnej umowie podpisanej w 2002 r. Tradycja bliskich kontaktów pozostała i Smoleńsk wraz z Ursynowem wymieniają się informacjami na swój temat oraz organizują partnerskie spotkania. Nie ma więc żadnego powodu aby tej współpracy nie kontynuować. Szczególnie, że dobre relacje pomiędzy Polską a Federacją Rosyjską wpisane są w międzynarodową politykę Rzeczpospolitej Polskiej.

Przedłożona obecnie radzie Warszawy uchwała jest formą usankcjonowania tej dotychczasowej współpracy Ursynowa ze Smoleńskiem – w obliczu faktu, iż  po przekształceniu Ursynowa z gminy w dzielnicę porozumienie podpisane w 2002 r. formalnie wygasło. Będzie to więc kontynuacja, której stronami będą tym razem miasta Smoleńsk i Warszawa.

Wszelkie dotychczasowe działania podejmowane przez Ursynów i Smoleńsk będą kontynuowane. Proponowana uchwała umożliwia natomiast rozszerzenie tej współpracy. W sytuacji, gdy Smoleńsk stał się miejscem licznych wyjazdów Polaków dobra, przyjazna współpraca jest konieczna. Zawarte porozumienie w praktyce oznacza możliwość bezpośredniego kontaktu przedstawicieli obydwu miast w celu zapewnienia bezpieczeństwa i wygody osobom odwiedzającym Katyń czy tez miejsce katastrofy prezydenckiego samolotu. Daje tez możliwość szybkiej i sprawnej a jednocześnie pokojowej reakcji na wszelkie wydarzenia kryzysowe. Osobiste, przyjacielskie relacje przedstawicieli obydwu miast mogą w przyszłości zażegnać wiele trudnych sytuacji bez konieczności interwencji na drodze dyplomatycznej.

Współpraca Warszawy ze Smoleńskiem jest więc ze wszech miar potrzebna zarówno warszawiakom jak wszystkim Polakom odwiedzającym Smoleńsk i Katyń.

 12 maja 2011 r.

Aleksandra Sheybal-Rostek

 

 

________________________________________

 

URSUS ZMIENIA SIĘ NA NASZYCH OCZACH

 

Gdy w 2001 r. powstała Platforma Obywatelska w Ursusie, osiedle Skorosze dopiero zaczynało rosnąć. Pierwsi lokatorzy wprowadzali się wówczas do budynków u zbiegu ul. Dzieci Warszawy i Tomcia Palucha. Ursus nadal jeszcze posiadał cechy małego podwarszawskiego miasteczka, cichego i nieodparcie urokliwego. Bardzo słabe skomunikowanie dzielnicy z resztą miasta było wówczas sprawą drugorzędną (szczególnie, że wystarczał całkowicie transport kolejowy), choć pierwsze oznaki nadchodzącego kryzysu komunikacyjnego zaczęły się pojawiać. W kolejnych latach systematycznie zwiększała się liczba mieszkańców – z ok. 40 tysięcy na ponad 50 tysięcy w chwili obecnej. Dodać należy, iż są to liczby obejmujące osoby zameldowane a nie  faktycznie mieszkające.

Tak dynamiczny wzrost mieszkańców dzielnicy, a co za tym idzie samochodów osobowych bardzo szybko spowodował niemal całkowity paraliż nieprzystosowanych dróg dojazdowych – przewidzianych na niewielki ruch lokalny. Wyjazd z Ursusa czy powrót stał się prawdziwym koszmarem. Obrazu komunikacyjnej katastrofy dopełniła ślimacząca się przebudowa al. Jerozolimskich na wysokości CH „Reduta” a także przebudowa Ronda Zesłańców Syberyjskich i katastrofa budowlana wiaduktu nad torami kolejki WKD (również w al. Jerozolimskich). Niewiele zmieniła w związku z tym szybka budowa wiaduktu nad Rondem przy Macro (Dżochara Dudajewa), gdyż nie ułatwiło to realnie komunikacji w samym Ursusie. Nic więc dziwnego, że w świadomości mieszkańców Ursus był i jest dzielnicą w absolutnej komunikacyjnej zapaści.

Sęk w tym, że takie widzenie Ursusa powoli staje się nieuprawnione. Boom inwestycyjny zapowiedziany przez Panią Prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz zaczął przynosić również Ursusowi wymierne, widoczne gołym okiem korzyści. W efekcie tych działań Ursus – ta traktowana podobno „po macoszemu” dzielnica znalazła się w samym centrum inwestycyjnego tornada. I z miejsca „na końcu świata” zaczęła awansować na jedną z najlepiej skomunikowanych dzielnic Warszawy.

Odległość Ursusa od centrum Warszawy to zaledwie 9 km w linii prostej. Oprócz autobusów komunikacji miejskiej transport publiczny zapewniają mieszkańcom: kolejka WKD (przy ul. Ryżowej w miejscowości Opacz Kolonia) oraz linia kolejowa, którą jeżdżą elektryczne pociągi podmiejskie SKM. Ursus posiada też dobre połączenie drogowe z Krajowym i Międzynarodowym Portem Lotniczym „Okęcie” i leży u zbiegu krajowych i międzynarodowych dróg kołowych – co ułatwia wyjazd z Warszawy na Poznań czy też na Kraków i Katowice. Ponadto Ursus znajduje się pomiędzy dwoma ważnymi arteriami komunikacyjnymi miasta – ul. Połczyńską i al. Jerozolimskimi – które prowadzą prosto do centrum. Gdy więc część ruchu tranzytowego odbierze (powyżej Ursusa) budowana obwodnica – dojazd do centrum tymi ulicami stanie się znacznie szybszy.

Realizowane obecnie inwestycje drogowe jeszcze bardziej przybliżą Ursus do Warszawy dzięki węzłowi Łopuszańska-Kleszczowa i dzięki ulicy Nowolazurowej. Wydostanie się z dzielnicy dodatkowo ułatwią inwestycje realizowane w bezpośrednim sąsiedztwie – czyli m. in. trasa południowej obwodnicy Warszawy. Będzie pełniła ona rolę trasy miejskiej na parametrach trasy ekspresowej i charakteryzować się będzie licznymi powiązaniami z układem ulic. W tej chwili trwa budowa strategicznych dla Ursusa węzłów, umożliwiających dostęp do tej drogi:

  • Konotopa – węzeł rozdzielający ruch z A2 na Południową Obwodnicę Warszawy S2 i Trasę Armii Krajowej S8
  • Al.Jerozolimskie – węzeł z Al.Jerozolimskimi w okolicy Michałowic (droga wojewódzka nr 719 Warszawa-Żyrardów)
  • Opacz- węzeł z planowaną Trasą Salomea-Wolica (S8) w okolicy Opaczy
  • Al.Krakowska- węzeł z Al.Krakowską w Załuskach (droga krajowa nr 7 i 8)

Prace nad tymi inwestycjami są już w toku. Nawet najwięksi malkontenci muszą w tym miejscu przyznać, że wszystkie te drogi, to już nie plany i marzenia czy też szczere chęci – ale fakty. Widząc toczące się prace – choćby przy al. Jerozolimskich trudno nadal twierdzić, że „nic się nie dzieje”. I choć w kolejnych miesiącach realizacja poszczególnych inwestycji powodować będzie liczne utrudnienia dla kierowców, to warto cierpliwie poczekać. A za dwa, trzy lata Ursus będzie już zupełnie inną dzielnicą. Zresztą już dzisiaj odległe rejony Warszawy z zawiścią patrzą na to co się u nas dzieje i dopatrują się w tym wyjątkowym traktowaniu Ursusa jakiś nieczystych i ukrytych motywów. Niech sobie myślą co chcą. Prawda natomiast jest taka, że przez ostatnie cztery lata, gdy wszyscy narzekali wytykając „władzy” nieudolność i niemoc – toczyły się najpierw rozmowy a potem już kolejne procedury planistyczne i inwestycyjne. Ursus ma po prostu dużo szczęścia do sprawnych managerów zarówno na szczeblu samorządu lokalnego jak i na szczeblu parlamentarnym.

Wybierając ponownie na Prezydenta Hannę Gronkiewicz-Waltz, Warszawiacy przyznali, że widzą i doceniają efekty jej czteroletniej pracy. Dla Ursusa były to na pewno bardzo dobre cztery lata. I przyzna to każdy, kto ma wolę rozejrzeć się wokół siebie i zobaczyć otaczającą rzeczywistość taką jaką jest faktycznie a nie widzianą przez pryzmat uprzedzeń i utrwalonych negatywnych przekonań.

Aleksandra Sheybal-Rostek

4 kwietnia 2011 r.

_______________________________________

 

 

 

 

 

WARSZAWSKI PARK TECHNOLOGICZNY W URSUSIE?!

Warszawa kilkakrotnie przymierzała się do umieszczenia na swoim terytorium przedsięwzięcia typu „park technologiczny”. W połowie lat 90. XX w. pojawił się i był poważnie zaawansowany projekt parku technologicznego Wojskowej Akademii Technicznej na Bemowie. Projekt ten nie zaczął funkcjonować. Kolejny raz temat formalnie zaistniał w sporządzonej w 2005 r. Strategii rozwoju miasta stołecznego Warszawy do 2020 roku. (uchwała Rady m.st. Warszawy nr LXII/1789/2005 z 24 XI 2005 r.), gdzie zapisany został jako zadanie 4.1.2.1. (dokument ten nadal obowiązuje). W 2007 r. Warszawski Park Technologiczny został wpisany na rządową listę projektów kluczowych.

W 2006 r. powstał projekt zlokalizowania Warszawskiego Parku Technologicznego w rejonie Łuku Siekierkowskiego. Pomysłodawcą było Miasto Stołeczne Warszawa oraz Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Na 45 ha miał powstać kompleks o powierzchni ok. 350 tys. mkw. obejmujący w przyszłości nie tylko Inkubator Technologii, ale także nowoczesne laboratoria, powierzchnie biurowe. Koniec prac przewidziano na rok 2015. W lutym 2006 powstało Warszawskie Konsorcjum Naukowe, zrzeszające ważniejsze stołeczne instytucje naukowe i wyższe uczelnie. Do realizacji projektu powołano spółkę TechnoPort Warszawa SA, której jedynym akcjonariuszem było Miasto Stołeczne Warszawa.  Na przełomie czerwca i lipca 2008 r. Urząd m.st. Warszawy w „Biuletynie Europejskim”, w pakiecie warszawskich projektów planowanych do realizacji w latach 2007-2015 zamieścił opis zamierzenia. Podano tam, że: stanowi on I Fazę wdrażania koncepcji Warszawskiego Parku Technologicznego, który będzie największym w Warszawie i w Regionie Mazowsza przedsięwzięciem wspierającym transfer technologii pomiędzy sferą nauki i badań stosowanych a gospodarką. Warszawski Park Technologiczny stanie się ośrodkiem naukowo-gospodarczym, w którym tworzone będą dogodne warunki działania i rozwoju firm innowacyjnych z dostępem do wspólnych urządzeń serwisowych i socjalnych, obsługi administracyjnej oraz pomocy doradczo-konsultingowej. (…)

Od początku działalności spółka TechnoPort przynosiła straty. Ponieważ jedynym jej majątkiem był wniesiony przez miasto aportem grunt, który mogłaby stracić, w kwietniu 2009 Rada Warszawy podjęła decyzję o postawieniu spółki w stan likwidacji. Podnoszono też zarzuty niegospodarności jej kierownictwa. Obecnie spółka TechoPort S.A znajduje się w stanie likwidacji. Uchwałę o likwidacji podjęła Rada Warszawy w kwietniu 2009 r. (Uchwała nr LII/1588/2009 z 16-04-2009 w sprawie wyrażenia zgody na rozwiązanie jednoosobowej spółki m.st. Warszawy pod firmą: „TechnoPort Warszawa Spółka Akcyjna” z siedzibą w Warszawie).

Zarezerwowanie w Warszawie miejsca na park technologiczny jest absolutnie kluczowe, gdyż w mieście i w jego okolicach – najliczniejszym i najważniejszym ośrodku naukowym w Polsce – istnieje zaledwie jeden taki park (Płock). W województwie śląskim funkcjonują 2 parki technologiczne oraz 3 inkubatory technologiczne, 3 dalsze parki są w stadium rozruchu, a kolejne trzy w fazie przygotowawczej. Obecnie w Polsce istnieją 24 parki technologiczne, w których działa 718 firm zatrudniających łącznie 25 tys. pracowników. Dalszych 21 parków znajduje się w fazie uruchamiania, bądź przygotowywania. Za lidera uważany jest Wrocławski Park Technologiczny.

Jednym z argumentów za rezygnacją ze stworzenia parku technologicznego w rejonie Łuku Siekierkowskiego był brak jakiejkolwiek infrastruktury na tym terenie. Miasto musiałoby zainwestować ogromne środki w celu uruchomienia tego przedsięwzięcia. Tymczasem nikt dotychczas nie rozpatrywał pod kątem realizacji takiej inwestycji terenów po Zakładach Mechanicznych „Ursus”. Obecnie trwają pracę nad planem zagospodarowania przestrzennego tego rejonu, co sprzyja poważnemu wzięciu pod uwagę takiego rozwiązania. Co więcej wciąż gorący spór o przyszłość tych terenów można by zakończyć wprowadzając zgodnie z oczekiwaniami mieszkańców, inwestorów i przedsiębiorców zarówno strefę przemysłową jak i mieszkaniową – oddzieloną obszarem pośrednim w postaci parku technologicznego. Za jego powstaniem w tym miejscu przemawia jeszcze kilka innych argumentów – możliwość wykorzystania infrastruktury po przemysłowej oraz własne źródło energii elektrycznej (Energetyka Ursus zasilana jest zewnętrznie czterema liniami o napięciu 110 kV. Zasilanie zapewniają niezależnie dwie Główne Stacje Zasilające: GSZ I, GSZ II, trzy stacje o napięciu 15 kV, oraz sieć energetyczna o długości wynoszącej ok. 40 km). Usytuowanie na terenach pozakładowych parku technologicznego nie tylko uchroniłoby Energetykę Ursus od likwidacji (co groziło w razie uchwalenia planu zagospodarowania przestrzennego w obecnym kształcie) ale dałoby sposobność pełnego jej wykorzystania. To samo dotyczy oczyszczalni ścieków przemysłowych, bocznic kolejowych czy ujęć wody. Grzechem byłoby tego nie wykorzystać.

Wszelkie rozwiązania sytuujące w Ursusie wyłącznie przemysł są moim zdaniem nie do przyjęcia. Tereny po Zakładach Mechanicznych „Ursus” znajdują się bowiem obecnie niemal w ścisłym centrum Warszawy. Wielkie osiedle mieszkaniowe też jednak nie jest dobrym rozwiązaniem ze względu na olbrzymie koszty dla miasta oraz konieczność likwidacji całej istniejącej technicznej infrastruktury i stworzenie nowej – społecznej. Potrzebne jest więc rozwiązanie pośrednie – zachowujące część funkcjonujacego przemysłu ale wprowadzające mieszkańców na te tereny. A są to obszary wprost wymarzone do zamieszkania – bo znakomicie skomunikowane z centrum Warszawy. Należy raz na zawsze wymazać (w sensie urbanistycznym) przemysłową przeszłość tego miejsca i  uczynić z tej części Ursusa tętniące życiem miasto.  A może nawet prężnie działający ośrodek naukowy z miasteczkiem uniwersyteckim? Marka „Ursus” zaistniałaby wtedy w zupełnie nowym sensie i nabrałaby nowego znaczenia. Ursus stałby się synonimem rozwoju i nowoczesności. Hmmm… warto pomarzyć!

Aleksandra Sheybal-Rostek

10 marca 2011 r.

_______________________________________

 

 

 

 

 

 

Rondo „Babka” czy Rondo Zgrupowania AK „Radosław”?

 Od kilku tygodni trwa w Warszawie dyskusja o zmianach w nazwach ulic. Część tych zmian podyktowana została koniecznością poprawienia błędów ortograficznych oraz unifikacji pisowni. Przy okazji wybuchła jednak dyskusja o powrocie niektórych starych nazw. Szczególne kontrowersje wzbudziła propozycja powrotu nazwy Rondo „Babka”.  Kilka lat temu, gdy dokonano zmiany tej nazwy na Rondo Zgrupowania AK „Radosław” Warszawa zawrzała. I słusznie. Przyzwyczajenie jest bowiem druga natura człowieka. Wszelkie zmiany, które nie są niezbędne (a do tych niezbędnych należały niewątpliwie zmiany nazw komunistycznych), bardzo źle wpływają na funkcjonowanie miasta. Władze Warszawy doprowadziły wówczas do konfliktu absurdalnego w swej formie, bo obrońcy nazwy Rondo „Babka” sprzeciwiali się woli środowiska warszawskich powstańców i kombatantów. Racje jednych i drugich nie powinny były wówczas i nigdy wcześniej ani później stanąć przeciwko sobie. Miasto zantagonizowało mieszkańców. Bardzo źle wówczas się stało również dlatego, iż nadanie tej nazwy wzbudziło tak skrajne i negatywne reakcje dużej części mieszkańców Warszawy. Stało się to zaś kosztem (wbrew intencjom pomysłodawców nowej nazwy) bohaterów Powstania Warszawskiego. I do dzisiaj nazwa Rondo „Radosława” wzbudza mieszane a często nadal negatywne emocje. Nie mówiąc o tym, że nadal spora część warszawiaków używa starej nazwy.

Dlatego właśnie nie należy znowu otwierać tego tematu i rozjątrzać przyschniętego już konfliktu. Wszelkie próby dokonania kolejnych zmian są przejawem skrajnej społecznej nieodpowiedzialności i nieznajomości mechanizmów funkcjonowania miasta oraz ludzkiej natury. Próby, które podejmowane są ostatnio prowadzić będą do kolejnych fal niepokoju i antagonizmów. Kolejna zmiana (niezależnie od argumentujących ja racji) będzie robieniem z ludzi idiotów. Dokonano jednej zmiany do której mieszkańcy się już mniej lub bardziej przyzwyczaili. Dla młodych ludzi i dla osób przyjezdnych jest to jedyna nazwa. Zaś reszta mówiąc Rondo „Babka” myśli dokładnie o tym samym rondzie o którym inni mówią Rondo „Radosława”. Obie te nazwy funkcjonują równolegle, trochę schizofrenicznie ale skutecznie. I tak to należy pozostawić. Nie wolno jednak więcej dokonywać jakichkolwiek zmian. Byłoby to niepoważne. I bardzo obraźliwe dla warszawskich bohaterów. Natomiast radni, którzy koniecznie chcą się w tej sprawie wykazać, lepiej aby wzięli na wstrzymanie.

10 lutego 2011 r.

A. Sheybal-Rostek

 

Uzasadnienie na nazwy Rondo „Tybetu”

Klub PO stoi na stanowisku, że w podejmowaniu wszelkich decyzji związanych z poparciem dla Tybetu należy się kierować wolą jego mieszkańców, precyzyjnie wyrażoną przez Dalajlamę w Memorandum w sprawie autonomii Narodu Tybetańskiego z 31 października  2008 r. Istotą idei Drogi Środka – prezentowanej w tym memorandum – jest zagwarantowanie faktycznej autonomii narodowi tybetańskiemu na zasadach określonych w konstytucji ChRL. To obopólnie korzystne rozwiązanie leży w długofalowym interesie zarówno Tybetańczyków, jak i Chińczyków. Autorzy memorandum zaznaczyli, że pozostają wierni zasadzie niezabiegania o oderwanie lub niepodległość Tybetu. Pragną – natomiast -  rozwiązania problemu w ramach prawdziwej autonomii, która jest zgodna z zasadami określonymi w konstytucji Chińskiej Republiki Ludowej. Zaznaczyli również, że ochrona i rozwój jedynej w swoim rodzaju tożsamości Tybetu we wszystkich jej aspektach leży w interesie całej ludzkości, a zwłaszcza narodów tybetańskiego i chińskiego. Również Dalajlama wielokrotnie powtarzał, że nie chce niepodległości Tybetu – pragnie jedynie, aby prawo do autonomii zagwarantowanej Tybetowi przez chińską konstytucję było respektowane.

W tym kierunku szły również dotychczasowe działania społeczności międzynarodowej. Zarówno ONZ, jak i EU wzywały do poszanowania podstawowych praw człowieka narodu tybetańskiego oraz jego wyjątkowego życia kulturalnego i religijnego. Jeśli używane było słowo „wolność”, to odnosiło się ono nie do niepodległości Tybetu, ale do szeroko rozumianych swobód obywatelskich oraz przestrzegania praw człowieka. Rada m. st. Warszawy kierując się powyższymi wytycznymi  wyraziła swoje symboliczne poparcie dla Tybetu nadając, dnia 29 lipca 2009 r., honorowe obywatelstwo Warszawy jego świątobliwości Dalajlamie. Był to akt solidarności z Narodem Tybetańskim jednoznacznie świadczący o otwartym i głośnym poparciu dla tybetańskich dążeń.

Wszelkie akty solidarności społeczności międzynarodowej z Tybetańczykami podkreślają poparcie dla pojednania władz Chin z Dalajlamą i jego przedstawicielami, które powinno przebiegać w pokojowej atmosferze. Nie służą takiej „pokojowej atmosferze” wszelkie akty mogące zaognić napięcia między Rządem ChRL a Tybetańczykami. Podejmując jakiekolwiek działania trzeba brać pod uwagę przede wszystkim wolę narodu tybetańskiego i konsekwencje jakie może on ponosić za nieprzemyślane gesty. Dlatego  Klub PO uznał, iż umieszczenie w nazwie ronda słowa „Wolny” może być szkodliwe i mieć negatywne konsekwencje – bynajmniej nie dla Polaków, ale właśnie dla Tybetańczyków. Całkowicie wystarczającym gestem poparcia będzie nazwanie jednego z warszawskich rond   „Rondem Tybetu”. Samo słowo Tybet  niesie w sobie wystarczająco duży bagaż znaczeń i emocji oraz bogatą symbolikę – mówiąc „Tybet”, myślimy o autonomicznym i wolnym  od przemocy narodzie Tybetańskim.

 A. Sheybal-Rostek